niedziela, 6 września 2015

Sauna Film Festiwal, czyli 9. Festiwal Filmu i Sztuki Dwa Brzegi

Już chwilę po, ale wspomnienia nadal żywe. Obowiązkowa pozycja w kalendarzu tym razem także nie zawiodła, dostarczając dużo bardzo różnorodnych, nie tylko filmowych emocji. W wielkim żarze lejącym się z nieba, przy delikatnym chlupocie Wisły doświadczanym w przerwach filmowych, jedzeniu na szybko i ochłodą pod rynkowymi parasolami korzystałam z corocznych przyjemności jakie serwuje Festiwal w Kazimierzu Dolnym i Janowcu nad Wisłą.





Program filmowy nie był może wypchany po (dwa) brzegi fantastycznymi pozycjami, nie trzeba było obawiać się, że będzie można zasłabnąć w kinie z braku pokarmu, czy wody, było jednak za to kilka perełek, których nie można było opuścić. Sporo pozycji z zagranicznych festiwali (zwłaszcza interesujący dział tzw. „Małe Cannes” sekcji „Pod namiotem”), dostarczające dużych emocji dokumenty (zwłaszcza „Amy” oraz „Hip Hop nie zna wieku”), retrospektywa wszechstronnego aktora – Adama Woronowicza, ulubiony przeze mnie konkurs filmów krótkometrażowych oraz trochę polskich premier.

Dwa filmy, które udało mi się zobaczyć, potwierdzają, że z polskim kinem cały czas dzieje się dosyć dobrze. Czerwony Pająk i Noc Walpurgi nie są może dziełami na miarę Idy, ale poruszają bardzo interesującą tematykę, tak intensywnie, że nie można się uwolnić od myśli zrodzonych przez te filmy jeszcze długo po zakończeniu seansu. Czerwony Pająk to bardzo luźna interpretacja zdarzeń dotyczących zbrodni dziejących się w latach 60siątych, historii tzw. wampira z Krakowa. Jest to opowieść nieoczywista, prowadząca widza przez meandry zdarzeń oraz motywacji, przybliżająca tematykę zła, które może zrodzić się w człowieku. Okraszona przy tym pięknymi, oddającymi klimat zdjęciami i doskonałą scenografią czyni z utrwalonego na kliszy filmowej miasta dodatkowego bohatera dramatu. Noc Walpurgii też oscyluje w pewnym sensie wokół zła (już sam tytuł może prowadzić do pewnych skojarzeń). Pojawia się ona jednak raczej jako ślad, blizny w duszy człowieka, mieszając się przy tym radością z życia i czerpaniem z niego różnorodnych przyjemności. Forma filmu jest trochę szalona, a to bezwstydne ujęcia i dialogi, a to przyspieszone sceny. Praktycznie cały film rozgrywa się w jednym mieszkaniu, a akcja toczy się między dwójką bohaterów (świetnie zagrana postać Nory Sedler przez Małgorzatę Zajączkowską). Osadzenie akcji i dobór ujęć, przywodzą trochę na myśl scenę teatralną, kładąc jeszcze większy nacisk na to co dzieje się między głównymi bohaterami. Wizje reżysera, przetykane są odrobiną pikanterii, która dostarcza widzowi czystej przyjemności, nie powodując jednak zgrzytu z momentami, w którym przychodzi czas na refleksje. Warto też wspomnieć, że Noc Walpurgii jest debiutem fabularnym Marcina Bortkiewicza, który na tym samym festiwalu wygrał w 2013 roku Konkurs Filmów Krótkometrażowych swoim świetnym „Potretem z niepamięci”. 
Program artystyczny w tym roku wypadł niestety dosyć słabo. Zachęcał jedynie koncert otwarcia – Wojtek Mazolewski Trio odbywający się w przepięknej scenerii odnowionych ruin kazimierskiego zamku. Reszta z propozycji, bliżej nieznana szerokiej publiczności, nie przyciągała zbyt dużej ilości chętnych, w większości przypadków bez większej straty dla wspomnianych. Nie było także tym razem, rozbudowanej oferty koncertowej w knajpie Przystanek Korzeniowa, ani nawet (otwartego dla wszystkich) koncertu Dziadów Kazimierskich, które powinny być chyba pozycją obowiązkową. Nie ma co zbyt dużo wspominać o braku otwartego dla wszystkich Klubu Festiwalowego, bo to chyba nigdy się nie zmieni.


Na uwagę zasługuje jeszcze fakt, że identyfikacja wizualna festiwalu wykonana została już drugi raz z rzędu przez Zuzannę Rogatty. I tym razem powstał godny zainteresowania, spójny, minimalistyczny projekt z dobrze dobranymi kolorami. Stworzone logo zostało docenione na tyle, że zakwalifikowało się na Drugą Ogólnopolską Wystawę Znaków Graficznych. Podobnie jak w tamtym roku podoba mi się, pochwalam i czekam na wizję na następny rok (całość do obejrzenia tutaj).
Z wielką niecierpliwością będę także śledzić wszystkie informację związane z jubileuszową edycją, mam nadzieję że ta 10-siątka przyniesie ze sobą mnóstwo fantastycznych emocji zarówno filmowych jak i około towarzyszących (no może tylko, żeby dało się załatwić trochę mniej słońca i związanej z tym sauny). 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz