Powstaje też u nas sporo krótkich metraży fabularnych (myślę o takich do 30 min) naprawdę niezłych. Z tym, że na te, w przeciwieństwie do krótkich animacji, możemy trafić już raczej tylko na festiwalach. Nie pojawiają się w sieci, bardzo kiepsko jest z ich dystrybucją (czasem coś wyjdzie na dvd), nie mają też raczej szans na pokazywanie w kinach jako wstępniaki. Ewentualnie można by postawić na takie projekcje „zbiorowe”, tj. trzy krótkie produkcje w ramach jednego seansu. Ale przekonać do tego dystrybutorów to raczej ciężka sprawa, bo to zwykle filmiki bardziej ambitne, a wiadomo jakie filmy osiągają w naszym kraju rekordy kasowości. Z dystrybucją, tak samo zresztą ciężko jak i z finansowaniem takich produkcji, ale to już zupełnie odrębny temat beznadziejnej sytuacji braku wsparcia dla inicjatyw kulturalnych. Tak więc sytuacja naprawdę słaba, ale na szczęście są jakieś promyczki w tunelu – Studio Munka, które pomaga w realizacji projektów* zarówno doświadczonym twórcom, jak i osobom bez wykształcenia filmowego, czy artystycznego, ale mogącym pochwalić się minimalnym doświadczeniem (przynajmniej jedna stworzona etiuda). Z produkcjami SM, spotykałam się głównie na Dwóch Brzegach, sporo było ich w konkursie, część została także nagrodzona – dwie główne nagrody w ostatnich konkursach NJ zgarnęły produkcje właśnie z tego studia. W tamtym roku była to przejmująca historią miłości córki (świetnia zagrana rola Łaty) do zdawałoby się idealnego ojca – "Ciemnego pokoju nie trzeba się bać" w reż. Kuby Czekaja (akurat ten film, trafił nawet do sklepów na dvd!). W tym natomiast zwyciężył "Portret z Pamięci" w reż. Marcina Bortkiewicza, także ze świetną obsadą. Co prawda tematyka filmu jest niesamowicie ciężka - przedstawia zmagania ludzi z postępującą chorobą Alzheimera, to jednak także bawi (świetne kreacje nawiązujące do klasyki kina) i ciekawi innym spojrzeniem, rzadko występującym w naszym kinie – tj. ukazanie całej akcji oczami amatorskiej kamery. Niektórzy w sposobie realizacji i filmu nawiązują do rozwijającego się ostatnio gatunku mockumentary.
Poza Studiem Munka też się sporo dzieje, nasze krótkie metraże zdobywają uznanie nie tylko na naszych, ale także zagranicznych festiwalach. Jeden z moich tegorocznych zachwytów „Opowieści z chłodni” w reż. Grzegorza Jaroszuka – groteskowa historia o samotności i poszukiwaniu celu w życiu, a także „Księżyc to żyd”, w reż. Michała Tkaczyńskiego – może nie tak dobra, ale niesamowicie zaskakująca opowieść o tym, jak może zmienić się całe dotychczas znane życie, gdy nagle wyjdą pewne fakty z przeszłości. Gorąco polecam, jeśli ktoś natknie się gdzieś na którąś z tych produkcji!
*także animacji, przykładowo "Noise” o którym mowa we wcześniejszym poście
*także animacji, przykładowo "Noise” o którym mowa we wcześniejszym poście
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz