Natchniona wczorajszą rozmową na temat słabej kondycji polskiego kina fabularnego i o dziwo dość dobrej, ale niestety słabo reklamowanej kinematografii krótkometrażowej, postanowiłam zająć się jeszcze głębszą eksploracją tematu. Nie śmiem robić tu żadnych podsumowań i głębszych analiz, bo specjalistką w dziedzinie nie jestem, ale chciałabym zwrócić uwagę na kilka godnych polecenia produkcji studia Platige Image. Okazało się, że widziałam trochę z ich dorobku, ale jest tego tyle, że ciężko tak szybko nadrobić. Dowiedziałam się też, że to studio post-produkcyjne oprócz krótkich metraży realizuje jeszcze sporo innych ciekawych projektów od reklam, przez teledyski, aż po kampanie społeczne i projekty teatralne (więcej na stronie
Platige Image)
Mój kontakt z twórczością firmowaną przez PI, zresztą pewnie tak samo jak i wielu innych osób, zaczął się od nominowanej do Oskara "Katedry” aut. Tomasza Bagińskiego, na podstawie opowiadania Jacka Dukaja. Trochę patetycznej, ale bardzo dopracowanej (niesamowita dbałość o szczegóły i przeszywająca muzyka Adama Rosiaka) animacji w 3ds Max. Co ciekawego, ponoć Bagiński zrobił swój film praktycznie sam i całość prac zajęła mu trzy lata. Zaangażowanie i wytrwałość jednak się opłaciły, bo otrzymując nominację do Oskara zyskał rozgłos nie tylko w kraju, ale i za granicą, a ponadto sprawił, że wiara w polską animację znów odżyła wśród większego grona odbiorców (warto przypomnieć, że przed 30dziestu laty polska animacja Tango została doceniona na świecie zgarniając Oskara). Następnie, zachęcona nazwiskiem Bagińskiego sięgnęłam po "Sztukę spadania”, która stworzona też w 3D, ale już w zupełnie innym klimacie (mi kojarzącym się trochę z komputerowymi strzelankami FPP) także przyciągała uwagę. Była to jednak bardziej kwestia mnogości interpretacji i groteskowości fabuły niż dbałości o detale i pomysłowości, jak przy wcześniejszej produkcji.

Kolejne pozycje sygnowane przez PI, które poznałam wiązały się z historią – "Grunwald Walka 600lecia" w reż. Bagińskiego, bez rewelacji w treści, ale perełki jeśli chodzi o wykonanie, detale cud! Animacje do projektu "Pamiętam. Katyń 1940" w reż. Michała Dziekana - świetny koncept ukazania naszej beznadziejnej pozycji jako papierowych żołnierzyków stawianych w obliczu dwóch najeźdźców, tj. krwiożerczych stworzeń - maszyn pochłaniających wszystko co spotkają na swej drodze. "Miasto Ruin" w reż. Damiana Nenowa dla mnie zbyt statyczne, płaskie i mimo wszystko mało sugestywne, ale na kimś kto nie ma zbyt wielkiego pojęcia o tym w jakim stanie była po powstaniu Warszawa, może wywrzeć piorunujące wrażenie. A także "Animowana Historia Polski" w reż. Bagińskiego będąca reklamówką Polski na EXPO 2010, wzbudzająca we mnie mieszane uczucia. Trochę chaotyczna i wybiórcza (przykładowo brak dość ważnego wydarzenia jak potop szwedzki, czy unia lubelska), a nawiązując do celów w których została stworzona, chwilami nieczytelna i mylna (ciężko bez większej znajomości naszej historii dowiedzieć się z tej animacji, że jesteśmy powstańczo-walecznym narodem, a ponadto akurat jeśli już faktycznie można zobaczyć jakieś powstanie (‘44), to można także odnieść błędne wrażenie, że zostało ono przez nas wygrane). Z drugiej strony, niektóre wizje (np. rozbiorów, rozpasania szlachty, bitwy o Wiedeń) rewelacyjne ukazywały znaczenie tych wydarzeń, akcentując także odczucia z nimi związane. Trafiło to w moją wrażliwość na tyle celnie, że nieraz odzywała się patriotyczna duszyczka czująca na zmianę dumę, podziw, ale także współczucie. W trakcie dzisiejszych eksploracji, z polecenia trafiłam też na "Kinematograf”, który stworzył Tomek Bagiński, we współpracy z Mateuszem Skutnikiem (autorem komiksu, będącego kanwą tej opowieści) i innymi. Jak podają twórcy animacja została stworzona w lekko bajkowo-komiksowym stylu, a dodatkowe przerysowanie postaci miało oddalić widzów od smutnej historii. Ja nie potrafię sobie jednak wyobrazić, by oddanie tego w bardziej rzeczywistej postaci mogło zwiększyć emocje. Mam wrażenie, że właśnie te zabiegi - rozmycia i plastyczności sprawiły, że animacja ściska momusowe serduszko.
Dodatkowo, na koniec chwalenia trzeba wspomnieć ostatni projekt ze stajni PI, tj. "Ścieżki nienawiści” w reż. Damiana Nenowa, które znalazły się ponoć na tzw. shortliście Oskarowej, czyli liście filmów mających sporą szansę na nominację. Świetnie zrobiona, utrzymana w komiksowej konwencji opowieść pokazuje, jak intensywnie ludzkość była i jest trawiona przez nienawiść. Agresja wyzierająca z ekranu jest na tyle sugestywna, że chwilami ciężko jest patrzeć na toczącą się akcję.
Żeby nie było jednak zbyt cukierkowo muszę też wspomnieć o chociaż jednej animacji, która wyłamuje się z tej dobrej tendencji. Chodzi o filmik promujący prezydencję Polski w UE, wyglądający na zrobiony byle szybciej, byle było. Brak dopracowanej mimiki postaci, sam koncept (dla mnie tańczącemu mężczyźnie brak cech, który pozwoliłyby go identyfikować jako obraz Polski) i ten kiczowaty końcowy taniec, zalatujący tandetnym Bollywoodem, sprawiają, że tej animacji mówię stanowcze nie.
Tu można znaleźć
filmiki Bagińskiego.