Seriale, ach seriale. Od groma ich, do wyboru do koloru.
Przez ostatnie pół roku skupiałam się tylko na tradycyjnym zestawie, według
którego typowy no-life mógłby ustawić sobie całkiem ciekawe życie. Aż tu nagle, wiedziona
wzrastającą posuchą – część zestawu skończyła aktualne sezony - skusiłam się na
propozycję siostry (dawcy dobrego stuffu) i zajęłam się wynalazkiem zwanym
Grimm.
Pokrótce o fabule. Współczesny policjant z Portland pewnego
dnia zauważa, że niektórzy ludzie przez kilka sekund przechodzą przeobrażenie i wyglądają zupełnie inaczej
niż powinni. A to blond piękność wykrzywi swe piękne usteczka w grymasie rodem
z najgorszym horrorów, a to koleś wyglądający na najlepszego kumpla z sąsiedztwa,
nagle zacznie przypominać wilkołaka. Takie tam szmery bajery. Okazuje się, że
nasz bohater jest swego rodzaju de czołzen łan - potomkiem sławetnych Grimmów,
którzy walczą z potworami lubiącymi uprzykrzać normalnym ludziom życie odgryzając im rączki, nóżki itp.
Fabuła prawie
każdego odcinka zbudowana jest na podobnym schemacie, zwykle na początku
widzimy kto popełnia zbrodnię, a dalej śledzimy tok rozwiązywania zagadki. Można
by przypuszczać, że taka oś fabuły może się łatwo znudzić, ale przedstawiane
postaci są różnorodne, a wszystkie zabiegi towarzyszące ( np. dobór
scenografii) uzupełniają obraz przedstawianych bohaterów, tworząc spójną całość.
Dodatkowo w zamkniętej fabule odcinka, przeplatają się także elementy, które
odnoszą się do szerszego wątku związanego z Grimmem, jego przeznaczeniem i
niejednoznacznymi bohaterami towarzyszącymi. Muzyka trzyma w napięciu, jest
mrocznie, pojawiają się sceny, które mogą wstrząsnąć największymi wielbicielami
oblechy, czasem można się też porządnie pośmiać z niezłych dialogów. Ponadto
przedstawiane historie nie są tak bardzo oderwane od rzeczywistości. Chwilami
można wręcz zacząć się zastanawiać, czy za całe zło naszego świata nie mogłyby
być odpowiedzialne takie kreatury. Jedyne co na minus, to że zwłaszcza na początku,
dialogi i sytuacje trochę ciągną banałami. Pojawia się też na przestrzeni całego
serialu trochę zbyt dużo nużących powtórzeń, typu ujęcia szafy wypełnionej zabawkami
do pieszczenia potworów, czy komentarze i reakcje na coraz nowsze stwory.
Bajka to, ale niesamowicie wciąga. Przyczepia się też
do człowieka do tego stopnia, że po wsączeniu całego sezonu, zaczęłam obawiać
się patrzenia na innych ludzi, bo co poniektórzy wyglądali tak, jakby za chwilę
mieli przemienić się w coś co z chęcią mogłoby mnie pożreć. I zachęca też do sięgnięcia po baśnie braci Grimm J
Polecam!
Przypomina mi się "American Horror Story".
OdpowiedzUsuńWidziałam zwiastun, ale póki co się wstrzymam, bo w czerwcu nie mam czasu na wsączenie ;)
OdpowiedzUsuń