sobota, 2 czerwca 2012

Grimm


Seriale, ach seriale. Od groma ich, do wyboru do koloru. Przez ostatnie pół roku skupiałam się tylko na tradycyjnym zestawie, według którego typowy no-life mógłby ustawić sobie całkiem ciekawe życie. Aż tu nagle, wiedziona wzrastającą posuchą – część zestawu skończyła aktualne sezony - skusiłam się na propozycję siostry (dawcy dobrego stuffu) i zajęłam się wynalazkiem zwanym Grimm.

Pokrótce o fabule. Współczesny policjant z Portland pewnego dnia zauważa, że niektórzy ludzie przez kilka sekund przechodzą przeobrażenie i wyglądają zupełnie inaczej niż powinni. A to blond piękność wykrzywi swe piękne usteczka w grymasie rodem z najgorszym horrorów, a to koleś wyglądający na najlepszego kumpla z sąsiedztwa, nagle zacznie przypominać wilkołaka. Takie tam szmery bajery. Okazuje się, że nasz bohater jest swego rodzaju de czołzen łan - potomkiem sławetnych Grimmów, którzy walczą z potworami lubiącymi uprzykrzać normalnym ludziom życie odgryzając im rączki, nóżki itp. 
Fabuła prawie każdego odcinka zbudowana jest na podobnym schemacie, zwykle na początku widzimy kto popełnia zbrodnię, a dalej śledzimy tok rozwiązywania zagadki. Można by przypuszczać, że taka oś fabuły może się łatwo znudzić, ale przedstawiane postaci są różnorodne, a wszystkie zabiegi towarzyszące ( np. dobór scenografii) uzupełniają obraz przedstawianych bohaterów, tworząc spójną całość. Dodatkowo w zamkniętej fabule odcinka, przeplatają się także elementy, które odnoszą się do szerszego wątku związanego z Grimmem, jego przeznaczeniem i niejednoznacznymi bohaterami towarzyszącymi. Muzyka trzyma w napięciu, jest mrocznie, pojawiają się sceny, które mogą wstrząsnąć największymi wielbicielami oblechy, czasem można się też porządnie pośmiać z niezłych dialogów. Ponadto przedstawiane historie nie są tak bardzo oderwane od rzeczywistości. Chwilami można wręcz zacząć się zastanawiać, czy za całe zło naszego świata nie mogłyby być odpowiedzialne takie kreatury. Jedyne co na minus, to że zwłaszcza na początku, dialogi i sytuacje trochę ciągną banałami. Pojawia się też na przestrzeni całego serialu trochę zbyt dużo nużących powtórzeń, typu ujęcia szafy wypełnionej zabawkami do pieszczenia potworów, czy komentarze i reakcje na coraz nowsze stwory.  
Bajka to, ale niesamowicie wciąga. Przyczepia się też do człowieka do tego stopnia, że po wsączeniu całego sezonu, zaczęłam obawiać się patrzenia na innych ludzi, bo co poniektórzy wyglądali tak, jakby za chwilę mieli przemienić się w coś co z chęcią mogłoby mnie pożreć. I zachęca też do sięgnięcia po baśnie braci Grimm J Polecam!



2 komentarze:

  1. Przypomina mi się "American Horror Story".

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam zwiastun, ale póki co się wstrzymam, bo w czerwcu nie mam czasu na wsączenie ;)

    OdpowiedzUsuń