wtorek, 28 lutego 2012

Perwersyjny Głód


Danio miewało w swojej historii lepsze i gorsze reklamy, zawsze było widać duże staranie o konsumenta, częste odwoływanie się do różnych ikon popkultury, niekiedy dość zaskakujące pomysły i zgrabne realizacje. Jednak największy aplauz należy się za stworzenie virali (w tym przypadku alternatywnych wersji normalnych telewizyjnych spotów) z brand hero marki, czyli Małym Głodem. Dlaczego? To właśnie reklamy z Głodem były jednymi z pierwszych polskich szerzej rozpowszechnionych wirusowych reklam. Poza tym, co u nas niezbyt częste, oparły się na bezwstydnej, wielce dwuznacznej, ale przy tym niesamowicie zabawnej komunikacji. Piszę o tym teraz, bo niedawno pojawiła się nowa odsłona wiralnych przygód Głoda, który oglądany z perspektywy seksualnej, nabiera wyjątkowego wymiaru obleśności. Chociaż wirale nie odnoszą się do głównych założeń strategii reklamowej ‘normalnych’ reklam Danio, tylko skupiają się na aluzjach i zabawie, okazały się być bardzo dobrym narzędziem do budowania świadomości marki i zwiększania sympatii do Głodka (mimo, że w niektórych reklamach naprawdę straszna z niego świnia ;)). Kreacja Głodka podrywacza jest trochę odrażająca, a moje kobiece uczucia trochę zranione (w końcu nie tylko pilot czy bryka są najważniejsze :P), ale nie zmienia to faktu, że reklamy niesamowicie mnie zaskoczyły i naprawdę setnie ubawiły.

Konkrety:
1. Z Głodem w swojej najbardziej bezczelnej odsłonie, wielce igrającej z kobiecymi uczuciami ;) The best of :)



2. W nieco łagodniejszym wydaniu, z Głodem przeżywającym sporą niespodziankę ;)


3. Najnowsza, z Głodem bożyszczem kobiet, królem kiczu i wiejskich dyskotek, a także wielkim wielbicielem odświeżaczy samochodowych. Właściwie prędzej mogłaby to być reklama tych ostatnich, niż samego serka. W końcu na coś te laseczki muszą lecieć, a jedyne co przychodzi mi do głowy, to tylko magiczne działanie tej wielce efektywnej choineczki ;)



Pierwsze virale i normalne spoty powstały dzięki agencji Young & Rubicam (trochę więcej szczegółów na tej stronie), w sieci zostały rozpowszechnione dzięki agencjom Heureka (1 i 2) i MediaCom (3).

Z mniej perwesyjnych kampanii związanych z Danio warto wspomnieć o Inwazji Małego Głoda, w której zdarzenia w internecie przeplały się z działaniami w świecie rzeczywistym. Serki Danio z dołączonymi do opakowań maskotkami, przedstawiane były jako armia klonów, które krok po kroku chciały przejąć cały kraj. Mały Głód został wypromowany jako bezwzględny dyktaktor, dowódca swej armii. Wciągające w akcję wskazówki dla internatów, można było znaleźć na różnych portalach społecznościowych, a konsumenci wykupąjący maskotki (powodując tym samych zwiększenie sprzedaży) mieli zapobiec inwazji. Kampania zrealizowana przez grupę Heureka, wyjątkowo spodobała się zarówno internautom, jak i specjalistom od reklamy. 

piątek, 17 lutego 2012

True love

Siostra przypomniała, tak więc jest. Najbardziej wzruszająca historia o miłości.. z dramatem w tle ;P. Nie ma to jak dobry pomysł na reklamę :)


środa, 8 lutego 2012

Hardkor 44

W ostatnich dniach pojawiła się w sprzedaży reedycja Powstania Warszawskiego autorstwa Lao Che* i przypomniał mi się projekt wspominanego już przeze mnie Platige Image, zwany roboczo "Hardkor 44". Pierwsze info w tym temacie pojawiło się w 2009 r. Na konferencji prasowej przedstawiono pierwszy zarys scenariusza i koncepty graficzne (więcej można znaleźć na stronie). 



Kolejne informacje o produkcji pojawiły się niestety dopiero ponad pół roku temu - ponoć Bagiński ukończył ostateczną wersję scenariusza. Wstępnie premiera planowana była na rok 2012, ale zważywszy na ilość czasu która upłynęła od pierwszych newsów i szacowane wstępnie koszty produkcji (kilka mln dolarów), termin pewnie może się trochę przesunąć. Mam jednak nadzieję, że ostatecznie uda się go zrealizować, mimo wiecznych problemów z finansami w przemyśle filmowym (póki co ponoć wsparcie gwarantują Muzeum Powstania Warszawskiego i Ministerstwo Kultury). Naprawdę byłoby szkoda, gdyby ten projekt przepadł, bo koncepty są rewelacyjne. Utrzymane w klimacie sci-fi, cyberpunkowe grafiki zapierają dech w piersiach, nie tylko dlatego że są dobre, ale też dlatego, że nawiązują do powstania w zupełnie nowatorski sposób. W informacji prasowej na temat projektu możemy znaleźć:

Jakub Jabłoński, art director:
HARDKOR 44” to specyficzny popkulturowy melanż. Mieszając naszą własną historię ze stylistyką mocnego komiksu, posypując szczyptą wizji znanych z nowoczesnych gier komputerowych i wkładając do garnka zwanego filmem akcji chcemy ugotować bohaterski mit. Mit o Powstaniu Warszawskim, jakiego jeszcze nie było, taki, który zawładnie wyobraźnią widzów nie tylko w kraju i sprowokuje do własnych historycznych poszukiwań.

Już widzę, jak wielkie larum powstanie, gdy ten projekt faktycznie dojdzie do skutku. PW jako tło, powstanie w sensie mitologicznym, kino akcji (w stylu "300" i "Sin City"), latające czołgi, nawalanka. Chyba każdy przyzna, że brzmi to kontrowersyjnie i pewnie wielu będzie narzekało, ale to co zapowiadają twórcy wydaje się być ciekawym i potrzebnym spojrzeniem na tę tematykę. W pełni zgadzam się ze zdaniem Bagińskiego**, że ilość martyrologii w naszym kinie jest wystarczająca i czas na trochę gloryfikacji powstańców w innym klimacie. Poza tym autorzy już teraz zaznaczają, że w ich filmie znajdzie się także miejsce na szacunek dla patriotów, który ginęli w imię ojczyzny. Oprócz czystej rozrywki, to tak czy inaczej nadal daje po prostu większe możliwości na zainteresowania tematem szerszego grona osób. Mnie temat PW też nie wciągnął przez lekcje historii, a właśnie przez jeden z pierwszych nowatorskich projektów tyczący się tej tematyki, czyli płytę Lao Che.  
Swoja drogą ostatnimi czasy powstało kilka ciekawych kampanii związanych z PW tworzonych na zlecenie Muzeum Powstania Warszawskiego, projekt "Kumpel z przeszłości" (autorstwa agencji San Marcos i On Board PR Ecco Network), w którym wykorzystano social media, by dotrzeć do młodej grupy docelowej. Na FB stworzono fikcyjne profile pary powstańców, na których wykreowano wirtualny dziennik opowiadający o ich przeżyciach. Internauci podchwycili pomysł z wielkim zaangażowaniem. Dodatkową atrakcją były interaktywne elementy towarzyszące - np. akcja "Zrzuty" polegająca na tym, że przy wykorzystaniu wskazówek zawartych na profilu bohaterki - Sosny trzeba było znaleźć miejsca zrzutów alianckich w różnych zakątkach Warszawy. Ciekawą opcję przygotowała także agencja Adv.pl. Stworzono smartfonową aplikację wykorzystująca technologię Augmented Reality, dzięki której można oglądać jak wyglądały w czasie powstania zwiedzane przez użytkowników miejsca.  

* A właśnie, jeśli ktoś miałby kłopot z pomysłem na prezent dla mnie, to nie pogniewam się za reedycję ;P
** Wywiad z Bagińskim dostępny tu.